TEORIA PRZEMIANY

 Pytasz, czy jest w mej myśli teoria,

 

Dlaczego lato się skończyło,

 

Wszak tak niedawno jeszcze lśniło.

 

Jawnie w tęsknocie rozmarzone,

 

Poszumem ciszy otulone…

 

I popatrz, to już naprawdę historia!

 

 

Wyznam Ci szczerze, krótko,

 

mnie jednak nie szkoda lata,

 

ni wspomnień z łąk rozwichrzonych,

 

ani smaku poziomek,

 

czy słodkoustych truskawek -

 

tych z Milanówka, Niezabudko!

 

 

Może wykrzykniesz w ludzkiej głuszy:

 

Czemu, ach czemu tyle,

 

W mych słowach przekornej goryczy…

 

Tymczasem to w tajemnicy

 

Mój Czas, Czarodziej, w darze zatopił

 

Błękit radosnej nadziei w mej duszy.

 

 

Teraz gorycz uwiędła, przede mną nie kroczy

 

trwożna nad miarę istnienia,

 

Ni splotów zasmuconego zwątpienia,

 

Lub braku tęsknot i marzeń

 

w przyszłego lata wspomnieniach –

 

Bo ufna możność roziskrza me oczy.

 

 

Więc wplatam czułych pragnień kwiaty

 

W błękitną przyszłości jutra bez rozłąki,

 

Wspomnień zbieram gorliwie poziomki.

 

W podróż też ruszę ochotną

 

Do Milanówka po truskawki

 

By tęskny czas dokonał przemiany zapłaty.

 

 

 

Kraków, 25 listopada 2017 r.

 


 

 

 


                               HAIKU

 

     Krokus wychynął

 

       Ponad śnieżną zmarzlinę

 

   Własne tęsknienie

 

 

Świat się odmienił

 

    W blasku urody dobra

 

 Dar bez nadziei

 

 

   Krokus przemienił

 

      Rumieniec swego życia

 

   W sobie skostniały

 

 

     Z uśmiechem wzrastał

 

   Dla − nie w sobie i sobie

 

Śnieżne łzy spłyną

 

 

 

 

Kraków, 30 kwietnia 2016 roku

 

   Agatce, fizjoterapeutce

                        

 


 

 

 

 

                                             SONET

 Piękno dobroci, skryte w Twym imieniu, pieści

 

łagodność czułych dłoni, otwartych wciąż wiernie,

 

jakoż snują błękitną nadzieję misternie

 

w duszach pomrocznych, gdzie się już nic nie niebieści.

 

 

Wiem to, skoro doznałem ciepła tej bliskości,

 

a wraz z nim słowa Twoje, rozbłysk myśli lotnej,

 

cieszyły ucho i miarą mowy przejrzystej

 

wdzięk rozniecały w blasku dziewczęcej ufności.

 

 

Niczym Ariadna nitkę osnowy miłosnej

 

sprawnie rozpięłaś, wiodąc swych marzeń wybrańca

 

po złote runo uczuć daniny wzajemnej.

 

 

Tak oto wśród codziennej życia zawieruchy

 

czuły dotyk i dobroć moszczą sobie łoże

 

w mądrości serca pełnym radosnej otuchy.

 

 

 

 

    Kraków, 5 lutego 2017 r.

 

 


 

 

 Wein und Kutsche

oder

Erinnerung an Zauber der Städte*

 

Wien, Wien, nur du allein“.

So singt man immer wieder

am blauen Donau rundum.

Die Zeit vergeht da

lustig, froh,

wo Blum’ von Wein

und Weib

blühen verführerisch auf.

Und niemand weiß,

woher gibts da

so viel die Schönheit

in einer zauberhaften Nacht.

 

***

 

*Wino i dorożka

albo

wspomnienie o czarownych miastach

 

„Wiedniu, Wiedniu, tylko ty jedyny…”

Tak wciąż się śpiewa wokoło

nad modrym Dunajem.

Tam czas przemija

wesoło,  radośnie,

gdzie kwiat wina

i kobiet

rozkwitają uwodzicielsko.

I nikt nie wie

skąd bierze się tan

tak wiele piękna

w jednej czarownej nocy.

 

 

Ganz anders geschieht‘s in Krakau.

Offen gestanden, kaum dies zu glauben,

so selten ist es und geheimnisvoll.

Manchmal am Abend,

stell dir vor,

wenn schummert’s schon im Nebel,

kann man einmal  auf dem Markt sichten

einen verzauberten Kutscher,

eine verzauberte Kutsche

ein verzaubertes Pferd.

So hat ein Dichter aufgeschrieben,

Danach fuhr er im Nebel rasch

mit jener Kutsche,

mit jenem Kutscher

und Pferd

weit hin,                                  

weit hin,           

  weit hin…

 

 

Całkiem inaczej dzieje się w Krakowie.

Szczerze mówiąc, ledwie można w to uwierzyć.

Tak osobliwe jest to i pełne tajemnic.

Niekiedy wieczorem,

wyobraź sobie,

Gdy zmierzch zapada we mgle,

można czasami zobaczyć na Rynku

zaczarowanego dorożkarza,

zaczarowaną dorożkę,

zaczarowanego konia.

Tak napisał pewien poeta,

po czym śpiesznie odjechał we mgle

ową dorożką,

z owym dorożkarzem

i koniem

daleko hen,

daleko hen,

daleko hen…

 

***

 


 

 

 

Limeryki wiedeńskie

 

We Wiedniu – Wein, Weib und Gesang,

U nas zaś barwny dziewcząt łan.

Mnie czas na Rynku mija

Bom krakowiaczek ci-ja

W ogródku pośród pięknych dam.

Ach, Wien, Wien nur du jedyny

Powab „Uśmiechu krainy”.

Wśród „Róż Południa” zerka

Piękna Klimta Tancerka

Zalotnie, jak to dziewczyny.

We Wiedniu „Życie artysty”

To niczym wiatr porywisty

Tu „Krew wiedeńska” lica

Krasi w świetle księżyca,

Zniewala jak „Ptak ognisty”.

 

Pan Sieczyński Wiedeń wsławił

Gdyż się mu w marzeniach jawił.

Poznał co to  „Wiener Blut”,

Wszak tam dziewcząt pięknych w bród,

Ich to urok tak go wabił.

„Nad pięknym, modrym Dunajem”,

Tam, poza zimy rozstajem,

Ach, przyznaj Amareno

Swoim uśmiechem jeno,

Ty sama byłabyś majem.

 

Wien, Wien, du Stadt ja meiner Träume”,

So summen Wienerwaldes Bäume.                

Hier an „Rosen aus dem Süden” 

Sehnt man nach den Liebessünden.

Ach, Wien, lass meine Sinne schäumen!*

                                              

* Wiedniu, Wiedniu, tyś miasto moich marzeń      

Tak nucą drzewa  Lasku wiedeńskiego          

Tu przy Różach Południa

Tęskni się za grzechami miłości

Ach, Wiedniu, pozwól mi się wyszumieć!

                                   

 


 

 

 

SONET

 

 


…W końcu spytałaś: – Herr Ober, wo ist mein Nachtisch?

W twym głosie brzmiała pewność, niepokój
w czekaniu,
Wszak siedziałaś przy nader spóźnionym śniadaniu
Ufna, że wdzięk wiedeński  na swym stole dojrzysz.

Nim jednak kelner spełnił to lube pragnienie
I kaprys Twój przemienił w uczucie błogości,
Zadrżałaś, gdy po chwili, z bliskiej odległości
Doszły do ciebie słowa, ciche jak westchnienie:

– Vergiß mich nicht! – ot, banalne słowa zwątpienia.

Nie doznawszy spełnienia twa dusza     
milczała
Pusta i bez uśmiechu, gestu zrozumienia. 

Choć biała róża przed nią na stole leżała,
Znak przymierza tęsknoty z radością    
wspomnienia.
jednak tyś odeszła, twa róża została...

 

 

Źródło poetyckiej inspiracji