Wein und Kutsche

oder

Erinnerung an Zauber der Städte*

 

Wien, Wien, nur du allein“.

So singt man immer wieder

am blauen Donau rundum.

Die Zeit vergeht da

lustig, froh,

wo Blum’ von Wein

und Weib

blühen verführerisch auf.

Und niemand weiß,

woher gibts da

so viel die Schönheit

in einer zauberhaften Nacht.

 

***

 

*Wino i dorożka

albo

wspomnienie o czarownych miastach

 

„Wiedniu, Wiedniu, tylko ty jedyny…”

Tak wciąż się śpiewa wokoło

nad modrym Dunajem.

Tam czas przemija

wesoło,  radośnie,

gdzie kwiat wina

i kobiet

rozkwitają uwodzicielsko.

I nikt nie wie

skąd bierze się tan

tak wiele piękna

w jednej czarownej nocy.

 

 

Ganz anders geschieht‘s in Krakau.

Offen gestanden, kaum dies zu glauben,

so selten ist es und geheimnisvoll.

Manchmal am Abend,

stell dir vor,

wenn schummert’s schon im Nebel,

kann man einmal  auf dem Markt sichten

einen verzauberten Kutscher,

eine verzauberte Kutsche

ein verzaubertes Pferd.

So hat ein Dichter aufgeschrieben,

Danach fuhr er im Nebel rasch

mit jener Kutsche,

mit jenem Kutscher

und Pferd

weit hin,                                  

weit hin,           

  weit hin…

 

 

Całkiem inaczej dzieje się w Krakowie.

Szczerze mówiąc, ledwie można w to uwierzyć.

Tak osobliwe jest to i pełne tajemnic.

Niekiedy wieczorem,

wyobraź sobie,

Gdy zmierzch zapada we mgle,

można czasami zobaczyć na Rynku

zaczarowanego dorożkarza,

zaczarowaną dorożkę,

zaczarowanego konia.

Tak napisał pewien poeta,

po czym śpiesznie odjechał we mgle

ową dorożką,

z owym dorożkarzem

i koniem

daleko hen,

daleko hen,

daleko hen…

 

***

 

Limeryki wiedeńskie

 

We Wiedniu – Wein, Weib und Gesang,

U nas zaś barwny dziewcząt łan.

Mnie czas na Rynku mija

Bom krakowiaczek ci-ja

W ogródku pośród pięknych dam.

Ach, Wien, Wien nur du jedyny

Powab „Uśmiechu krainy”.

Wśród „Róż Południa” zerka

Piękna Klimta Tancerka

Zalotnie, jak to dziewczyny.

We Wiedniu „Życie artysty”

To niczym wiatr porywisty

Tu „Krew wiedeńska” lica

Krasi w świetle księżyca,

Zniewala jak „Ptak ognisty”.

 

Pan Sieczyński Wiedeń wsławił

Gdyż się mu w marzeniach jawił.

Poznał co to  „Wiener Blut”,

Wszak tam dziewcząt pięknych w bród,

Ich to urok tak go wabił.

„Nad pięknym, modrym Dunajem”,

Tam, poza zimy rozstajem,

Ach, przyznaj Amareno

Swoim uśmiechem jeno,

Ty sama byłabyś majem.

 

Wien, Wien, du Stadt ja meiner Träume”,

So summen Wienerwaldes Bäume.                

Hier an „Rosen aus dem Süden” 

Sehnt man nach den Liebessünden.

Ach, Wien, lass meine Sinne schäumen!*

                                              

* Wiedniu, Wiedniu, tyś miasto moich marzeń      

Tak nucą drzewa  Lasku wiedeńskiego          

Tu przy Różach Południa

Tęskni się za grzechami miłości

Ach, Wiedniu, pozwól mi się wyszumieć!

                                   

 

SONET

 

 


…W końcu spytałaś: – Herr Ober, wo ist mein Nachtisch?

W twym głosie brzmiała pewność, niepokój
w czekaniu,
Wszak siedziałaś przy nader spóźnionym śniadaniu
Ufna, że wdzięk wiedeński  na swym stole dojrzysz.

Nim jednak kelner spełnił to lube pragnienie
I kaprys Twój przemienił w uczucie błogości,
Zadrżałaś, gdy po chwili, z bliskiej odległości
Doszły do ciebie słowa, ciche jak westchnienie:

– Vergiß mich nicht! – ot, banalne słowa zwątpienia.

Nie doznawszy spełnienia twa dusza     
milczała
Pusta i bez uśmiechu, gestu zrozumienia. 

Choć biała róża przed nią na stole leżała,
Znak przymierza tęsknoty z radością    
wspomnienia.
jednak tyś odeszła, twa róża została...

 

 

Źródło poetyckiej inspiracji