Jadąc do Lwowa…

 

     Jadąc do Lwowa w poszukiwaniu „Wiednia w Krakowie, a nawet we Lwowie…” warto odwiedzić kameralny Jaworów. Przy głównej ulicy jest polski kościół parafialny pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. Energiczny ksiądz Marek Niedźwiecki śmieje się jak redaktor Marek Niedźwiecki z Radiowej Trójki :)

Kościół ten został wzniesiony jako świątynia murowana z prywatnej fundacji w roku 1645. Świątynia drewniana istniała jednak tu  już wcześniej –   pw. Najświętszej Marii Panny i św. Barbary. Wzmianki o niej pochodzą z roku 1376. Wielokrotnie płonęła. W roku 1682  kościół należący do dominikanów konsekrował ks. bp. Jacek Święcicki. W 1784 roku  kościół został kościołem parafialnym jaworowskiej parafii rzymskokatolickiej, W 1786 roku Austriacy zlikwidowali istniejący tam wcześniej klasztor dominikanów. Po drugiej wojnie światowej władze sowieckie urządziły we wnętrzu świątyni magazyn. Podniesiony z ruin i pięknie wyremontowany jaworowski kościół rekonsekrowano 2 grudnia 1989 roku.

Ksiądz proboszcz wygląda młodej pary, której za godzinę udzieli ślubu. Wszystko zapięte na ostatni guzik, skromnie, ale pięknie. Boże błogosław Młodej Parze. Proboszcz Marek Niedźwiecki prowadzi nas do tablicy upamiętniającej Jana III Sobieskiego. Król lubił Jaworów – Jaworów nie zapomniał o królu.

 

Pamięć o zasługach i dobroci króla jest nadal żywa wśród współczesnych mieszkańców miasta – dowodem tego jest ta tablica upamiętniająca 320 rocznicę Wiktorii Wiedeńskiej Jana III Sobieskiego

 

Rozmowa we wnętrzu kościoła

 

Świątynia w oczekiwaniu na Parę Młodą

 

Jan Sobieski czuł się w Jaworowie jak u siebie w domu. Nie bez słuszności uważa się, że po Żółkwi była to druga ulubiona siedziba Jana Sobieskiego na ziemi lwowskiej.
Stosunkowo niewielki, piętrowy pałacyk drewniany stał się szybko królewską rezydencją letnią. Siedziba została rozbudowana. Otoczono ją regularnym ogrodem włoskim, w którym dla potrzeb rodziny i królewskich gości wzniesiono kilka pawilonów. Drzewa w ogrodzie aleje lipowe sadził Jan III własnymi rękoma.

Dwór królewski w Jaworowie był świadkiem wielu wydarzeń o dużej randze historycznej. Najpełniej, jak to określił Ludwik Dziedzicki, Jaworów „zajaśniał sławą Jana III” w 1684 roku. Wówczas to odbył się tu hołd bojarów hospodara mołdawskiego Jerzego Duki. Tu też, po wiktorii wiedeńskiej, król Jan III przyjmował zagraniczne delegacje składające mu podziękowania za świetne zwycięstwo. Przybyli m. in. posłowie od Króla Hiszpanii, Cesarza Rzymsko-Niemieckiego i Republiki Weneckiej. Jedna z wydanych wówczas uczt na cześć przybyłych gości odbyła się 6 lipca wspomnianego roku. Została ona utrwalona na specjalnie zamówionym obrazie, który później –  spopularyzowany przez grafikę – sławił splendor polskiego dworu królewskiego. Zamek jaworowski stał się też wspaniałym skarbcem, w którym król zgromadził warte ogromną fortunę bogate łupy spod Wiednia, a także dary licznych władców europejskich i azjatyckich.

W dzień powrotu króla spod Wiednia, przywitali go również mieszkańcy Jaworowa, którzy „z chlebem i weselem” przeszli na zamek. „Wójt jaworowski miał przemowę do króla
i ofiarował mu od swej gromady pług, bronę, wóz i 6 siwych wołów, które z całym przyborem stały na dziedzińcu [zamkowym – przyp. J.M.] i zakończył: „A żeście się miłościwy Panie pono potracili na wojnie, otóż bez urazy Waszej daje tu Wam przezyemnie gromada statek kmiecy na zapomogę, bo za statkiem idzie i dostatek”. Król przyjął chleb, narzędzia i woły od wójta a królowa kołacz i wieniec, poczem rozpoczęto tany. W pierwszą parę poszła królowa z wójtem, a w drugą król ze starościną wesela. „A czyjaś moja rybko” –  pytał król biorąc ją do tańca. „Kowalowa, Panie nasz” –  odpowiedziała hoża kobieta. Król krzyknął potem na kapelę: „Nuż teraz raźnego” i wysunął się naprzód wybijając podkówki z krakowiaka. Obszedłszy taniec do koła stanął przed kowalową i zaśpiewał: „A skądeś ty?

Z Jaworowa! I czyjaś to? – Kowalowa! Kowalowa z końca. A choć że do tońca. Kowalowa, Bóg daj zdrowa, Bóg daj zdrowa, Kowalowa!”. Na zakończenie zabawy darował król gromadzie wielkie daniny a wójtowi i kowalowi po sołtystwie, i rozstał się z ludem jak ojciec z dziećmi”.

To zdarzenie opisane przez Dziedzickiego i Tatomira, dzięki Zofii Kossak trafiło do literatury polskiej. Opowiadanie jej autorstwa Wesele w Jaworowie należało niegdyś do kanonu lektur szkolnych. Król Jan III niewątpliwie lubiany był przez swoich poddanych, odwzajemniał się dbałością o swoje miasto. W 1692 roku nadał dla Jaworowa przywileje i zwolnił mieszkańców od podatków. Opieką otaczał również jaworowskie cerkwie i skupione przy nich parafie obrządku wschodniego.

Wrzesień  2016 r. 

J.D.

Wykorzystane materiały:
http://www.rkc.lviv.ua/YAvoriv-pl
http://sobieski.lubaczow.com.pl/pliki/page/1_1_Jaworow_dwor.JPG
http://www.wilanow-palac.pl/zanim_byl_wilanow_czyli_rezydencja_jana_sobieskiego_w_jaworowie.html